Coraz więcej par decyduje się na plener, luz i naturalne światło zamiast klasycznych sal weselnych.






Ten ślub humanistyczny, bardzo osobisty i bliski naturze, fotografowaliśmy w Anglii.
Takie realizacje coraz częściej wybierają pary w Polsce – w Trójmieście, na Mazurach i w plenerowych lokalizacjach np. pod Warszawą.
Haylie wyglądała naturalnie i swobodnie – prosta, elegancka suknia i wianek z żywych kwiatów idealnie pasowały do charakteru dnia.
Jon postawił na tweedowy garnitur i pomarańczowy krawat – detal, który dobrze oddawał ich styl.
To był ślub pełen luzu, śmiechu i koloru.




































Ceremonia humanistyczna odbyła się w otoczeniu najbliższych. Bez schematów w bardzo indywidualnym stylu.
Po niej spontaniczne zdjęcia z ich Volkswagenem Beetle – ważnym elementem ich wspólnej historii.
Później zabawa przeniosła się do weselnego namiotu i ogrodu – rozmowy, muzyka, światło zachodzącego słońca.
To jeden z tych dni, gdzie nic nie było wymuszone.
Po prostu wydarzył się dokładnie tak, jak młodzi chcieli.














Namiot weselny był centrum całego dnia – jasny, otwarty, z miękkim światłem wpadającym przez transparentne ściany.
W środku drewniane stoły, proste dekoracje i dużo zieleni.
Kwiaty – słoneczniki, margaretki, eukaliptus – nadawały całości naturalny charakter.
Detale były spójne, ale nienachalne.
Winietki z suszonymi kwiatami, ręczne napisy, delikatne światło nad stołami.
Na zewnątrz przestrzeń do odpoczynku i rozmów.
W środku – miejsce do świętowania do późna.















Jeśli planujecie ślub w podobnym klimacie – odezwijcie się.